źródło: Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce
Polski transport drogowy znalazł się w punkcie krytycznym.
Podczas wspólnego posiedzenia Władz Statutowych i Przewodniczących Regionów ZMPD 31 marca 2026 r. jasno wybrzmiało, że branża została przygnieciona kosztami, a gwałtowny wzrost cen paliwa uderza dziś w podstawy jej funkcjonowania.
Do tego dochodzą rosnące koszty pracy, opłaty drogowe, rozszerzanie sieci dróg płatnych i coraz trudniejsze warunki prowadzenia działalności na rynku europejskim. Efekt jest prosty: wiele firm działa na granicy opłacalności albo już poniżej niej. Tylko w I kwartale 2026 r. z rynku ubyło ponad 800 przedsiębiorstw posiadających licencję wspólnotową.
ZMPD od kilku tygodni kieruje do rządu kolejne apele. W pismach do premiera Donalda Tuska, ministra energii Miłosza Motyki i ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka wskazano jasno, że potrzebne są nie ogólne deklaracje, ale szybkie i celowane działania dla transportu drogowego.
Wśród najważniejszych postulatów wskazano:
• zwrot części akcyzy od paliwa wykorzystywanego w transporcie drogowym
• poprawę płynności finansowej firm
• maksymalny termin płatności 30 dni
• ograniczenie możliwości odliczania VAT od niezapłaconych faktur
• pilne uruchomienie realnego dialogu z branżą
Mocno wrócił też temat spedycji i nadmiernej liczby pośredników. Dziś zbyt często jest tak, że przewoźnik wykonuje usługę, ponosi koszty i ryzyko, a pieniądze rozchodzą się po drodze w długim łańcuchu prowizji, odsprzedaży zleceń i odroczonych płatności.
Nie można dalej godzić się na zlecenia poniżej kosztów i na model rynku, w którym ci, którzy realnie wykonują transport, najdłużej czekają na zapłatę.
To nie jest już problem jednej branży. To sygnał alarmowy dla państwa.
Jeśli transport zacznie stawać, skutki odczuje handel, produkcja i cały rynek.
Dziś nie potrzeba kolejnych komunikatów. Potrzeba decyzji.